W ostatnim czasie kupiłem na znanym portalu aukcyjnym ciekawą kartę rozszerzeń ISA. Na pierwszy rzut oka wyglądała jak typowy, długi adapter z epoki IBM PC XT: zielony laminat, pełna długość płytki, sporo układów TTL, kilka większych scalaków Intela, klasyczne pamięci EPROM UV i dwa złącza na śledziu. Sprzedający nie opisywał jej jako nic szczególnie konkretnego, więc tym bardziej potraktowałem ją jako małą zagadkę sprzętową.

Takie karty mają w sobie coś bardzo przyjemnego. Niby patrzymy tylko na starą elektronikę, ale wystarczy zacząć czytać oznaczenia układów, porównać numery części i sprawdzić układ złączy, żeby nagle zwykła karta ISA zaczęła opowiadać własną historię. W tym przypadku bardzo szybko okazało się, że nie jest to zwykły kontroler I/O, karta graficzna ani przypadkowy interfejs przemysłowy.

Najważniejszym tropem był duży układ oznaczony jako IBM 1503828 / Motorola SC81155P oraz EPROM z naklejką IBM, na której widnieje numer 2683785 i dopisek B IBM 1985. Po dokładniejszej analizie wyszło, że karta najprawdopodobniej jest kontrolerem klawiatury IBM 3270 PC, czyli specjalnym adapterem używanym w komputerze IBM 3270 PC / IBM 5271. To maszyna, która łączyła świat klasycznego komputera PC XT ze światem terminali IBM 3270 i systemów mainframe.

I właśnie dlatego ta karta zrobiła się dla mnie tak interesująca. Nie jest to kolejny popularny kontroler dysku, portów szeregowych czy grafiki. To fragment bardzo konkretnego ekosystemu IBM z pierwszej połowy lat 80., kiedy komputer osobisty dopiero wchodził do firm, a infrastruktura mainframe nadal była centrum pracy w wielu dużych organizacjach.

IBM 3270 PC – komputer osobisty połączony ze światem mainframe

Żeby dobrze zrozumieć tę kartę, trzeba na chwilę cofnąć się do początku lat 80. IBM PC był wtedy świeżą, ale już bardzo ważną platformą. Jednocześnie w dużych firmach, bankach, administracji i korporacjach nadal dominowały systemy mainframe oraz terminale IBM 3270. To był inny model pracy niż dzisiejszy komputer osobisty z lokalnymi aplikacjami, systemem operacyjnym i dostępem do internetu.

Terminal 3270 był stanowiskiem dostępowym do większego systemu centralnego. Użytkownik siedział przy ekranie i klawiaturze, ale najważniejsze przetwarzanie danych odbywało się po stronie hosta. W takim modelu komputer lokalny nie musiał być samodzielnym centrum pracy. Był raczej końcówką większego systemu, a cała logika biznesowa znajdowała się na dużej maszynie IBM.

Właśnie w tym miejscu pojawia się IBM 3270 PC. Był to komputer, który próbował połączyć dwa światy: klasycznego peceta oraz terminal 3270. Z jednej strony użytkownik dostawał komputer osobisty zgodny z rodziną IBM PC. Z drugiej strony nadal mógł pracować w środowisku mainframe, do którego firmy były już przyzwyczajone.

To nie był po prostu zwykły XT z jedną dodatkową kartą. IBM 3270 PC mógł być wyposażony w kilka specjalnych kart rozszerzeń, między innymi kartę wideo, kartę połączenia z hostem oraz specjalny kontroler klawiatury. I właśnie z takim kontrolerem mamy tutaj najprawdopodobniej do czynienia.

Najciekawsze jest to, że ta karta nie obsługiwała typowej klawiatury PC/XT w zwykły sposób. IBM 3270 PC korzystał ze specjalnej klawiatury terminalowej, często 122-klawiszowej, przystosowanej do pracy w środowisku mainframe. Była to klawiatura z dodatkowymi klawiszami funkcyjnymi i układem dostosowanym do aplikacji hostowych. Dla zwykłego użytkownika PC mogła wyglądać dziwnie, ale dla osoby pracującej wcześniej na terminalu 3270 była czymś naturalnym.

Co widać na karcie IBM 3270 PC Keyboard Controller?

Na samej karcie widać kilka bardzo mocnych tropów identyfikacyjnych. Najważniejszy znajduje się po prawej stronie płytki. Jest to duży układ oznaczony jako IBM 1503828 oraz Motorola SC81155P. Ten element pojawia się w opisach kontrolerów klawiatury IBM 3270 PC i jest jednym z najmocniejszych dowodów na to, że karta nie jest przypadkowym kontrolerem I/O, tylko właśnie kartą związaną z rodziną IBM 3270 PC / IBM 5271.

Drugim ważnym elementem jest EPROM z białą naklejką IBM. Odczyt ze zdjęcia wskazuje numer 2683785 oraz dopisek B IBM 1985. To jedyny EPROM na tej karcie z zachowaną naklejką opisową. Dwa pozostałe EPROM-y mają odsłonięte okienka kasujące UV, co od razu zwraca uwagę i sugeruje, że warto byłoby je zabezpieczyć nieprzezroczystą etykietą.

Na płytce widać także klasyczne układy Intela, między innymi P8237AH, P8259A oraz P8254. Dla osoby siedzącej w retro PC są to znajome oznaczenia. P8237AH to kontroler DMA, P8259A to kontroler przerwań, a P8254 to programowalny timer. W zwykłym pececie podobne układy znajdziemy na płycie głównej, ale tutaj IBM umieścił je również na specjalizowanej karcie rozszerzeń.

To pokazuje, że nie mamy do czynienia z prostym adapterem pasywnym. To jest pełnoprawny, aktywny kontroler z własną logiką, pamięcią, firmware i obsługą specyficznych sygnałów. Taka konstrukcja dobrze pokazuje sposób myślenia IBM z tamtego okresu. Zamiast prostej przejściówki mamy całą kartę, która realizuje konkretną funkcję w większym, zamkniętym ekosystemie.

Na karcie znajduje się również Toshiba TMM2016AP-10, czyli statyczna pamięć RAM typu SRAM. Jest to układ o organizacji 2K x 8 bit, a więc o pojemności 2 KB. Końcówka -10 oznacza czas dostępu około 100 ns, natomiast kod 8523 sugeruje produkcję w 23. tygodniu 1985 roku. Obecność lokalnej pamięci SRAM pokazuje, że kontroler nie był prostym adapterem sygnałowym, ale samodzielnym podsystemem z własną pamięcią roboczą.

Trzy pamięci EPROM UV na jednej karcie

Jednym z ciekawszych elementów tej karty są trzy pamięci EPROM UV. To ważna korekta, bo na pierwszy rzut oka łatwo pogubić się w liczbie układów, szczególnie gdy patrzymy na zbliżenia fragmentów płytki. Po analizie całej karty widać, że EPROM-y są trzy.

Pierwszy EPROM znajduje się po lewej stronie karty i jako jedyny ma zachowaną białą naklejkę IBM. Na naklejce widnieje oznaczenie 2683785 oraz dopisek B IBM 1985. To najpewniej jeden z głównych bloków firmware tej karty albo ROM związany z obsługą kontrolera klawiatury IBM 3270 PC.

Dwa kolejne EPROM-y znajdują się po prawej stronie karty, jeden nad drugim. Górny układ wygląda na Mitsubishi M5L2764G-2, czyli pamięć EPROM 2764 o pojemności 8 KB. Dolny układ wygląda na pamięć Intela z rodziny 27128, czyli EPROM o pojemności 16 KB. Oba mają odsłonięte okienka UV, więc dla bezpieczeństwa warto byłoby je zakleić. Światło pokojowe nie skasuje ich od razu, ale przy takim sprzęcie lepiej nie ryzykować niepotrzebnej degradacji zawartości.

Obecność trzech kości ROM pokazuje, że karta była znacznie bardziej rozbudowana niż zwykły adapter klawiatury. Firmware mógł być podzielony na kilka bloków: kod inicjalizacyjny, tablice danych, mapowanie klawiatury, procedury obsługi karty lub fragmenty wymagane przez środowisko IBM 3270 PC. To oczywiście trzeba byłoby potwierdzić przez zgranie zawartości EPROM-ów i analizę plików binarnych.

Najrozsądniejszym kolejnym krokiem byłoby zgranie wszystkich trzech układów programatorem, zapisanie kilku kopii plików i policzenie sum kontrolnych MD5, SHA1 oraz SHA256. Dopiero wtedy można byłoby sprawdzić, czy mamy do czynienia z kodem wykonywalnym, tablicami danych, tekstami diagnostycznymi albo fragmentami BIOS-u związanymi z kartą.

Dlaczego to nie jest zwykły kontroler klawiatury?

W typowym komputerze PC/XT obsługa klawiatury była znacznie prostsza z punktu widzenia użytkownika. Klawiatura PC komunikowała się z płytą główną przez dedykowane złącze, a całość była częścią standardowej architektury komputera. Tutaj sytuacja wygląda inaczej. IBM 3270 PC musiał obsłużyć specjalną klawiaturę terminalową, której funkcje wykraczały poza standardowe potrzeby domowego lub biurowego peceta.

Klawiatura terminalowa 3270 miała sens w środowisku, w którym użytkownik pracował z aplikacjami mainframe. Tam duże znaczenie miały specjalne klawisze funkcyjne, komendy ekranowe, przełączanie trybów i zgodność z procedurami pracy znanymi z terminali IBM. Dla IBM ważne było, aby użytkownik terminala 3270 mógł usiąść przy IBM 3270 PC i nadal pracować w znanym sobie środowisku, ale jednocześnie zyskać możliwości komputera osobistego.

Dlatego ten kontroler nie był tylko prostą przejściówką. To była część większego systemu integrującego peceta ze światem terminali. Karta musiała tłumaczyć zachowanie specjalnej klawiatury na potrzeby komputera, współpracować z innymi kartami zestawu 3270 i prawdopodobnie dostarczać fragmenty firmware potrzebne do działania całej konfiguracji.

To bardzo ciekawe, bo z dzisiejszej perspektywy klawiatura wydaje się czymś oczywistym. Podłączamy USB, system rozpoznaje urządzenie i po sprawie. Tutaj jednak sama obsługa klawiatury wymagała długiej karty ISA z EPROM-ami, SRAM-em, timerem, kontrolerem przerwań, kontrolerem DMA, customowym układem IBM/Motorola i wieloma układami TTL. Brzmi przesadnie, ale w realiach początku lat 80. miało to sens.

Standardy dopiero się formowały, a zgodność z istniejącą infrastrukturą była kluczowa. IBM projektował sprzęt nie tylko pod użytkownika indywidualnego, ale przede wszystkim pod duże organizacje, które miały już swoje systemy, procedury i zaplecze techniczne. IBM 3270 PC Keyboard Controller jest bardzo dobrym przykładem takiego podejścia.

Rozbudowana wersja kontrolera IBM 3270 PC

Najbardziej prawdopodobne jest to, że karta ze zdjęcia to rozbudowana wersja kontrolera, często określana jako complicated keyboard controller. Wskazuje na to przede wszystkim układ złączy na śledziu, duża liczba układów logicznych, obecność kilku EPROM-ów oraz customowy układ IBM/Motorola. W opisach IBM 5271 pojawia się rozróżnienie na prostszy kontroler oraz bardziej rozbudowaną wersję, która miała dodatkowe funkcje.

Ta rozbudowana karta miała nie tylko obsługiwać klawiaturę, ale oferowała też elementy dodatkowe. Jednym z nich miał być przycisk NMI, czyli Non-Maskable Interrupt. W świecie PC NMI oznacza przerwanie niemaskowalne, którego procesor nie może zwyczajnie zignorować. Takie rozwiązanie mogło być używane do specjalnych funkcji diagnostycznych, przerwania pracy lub obsługi sytuacji wymagających natychmiastowej reakcji systemu.

Na śledziu karty widać dwa złącza oraz charakterystyczny czerwony element. To bardzo mocno pasuje do opisów rozbudowanej wersji kontrolera. Sama obecność dwóch złączy też mówi, że karta nie była prostym adapterem klawiatury. Mamy tu raczej sprzętowy pomost pomiędzy klawiaturą terminalową, systemem PC i dodatkowymi funkcjami zestawu 3270.

EPROM-y są tutaj szczególnie ciekawe. Naklejka IBM z oznaczeniem 2683785 oraz dwa dodatkowe EPROM-y bez naklejek pokazują, że karta miała własny firmware zapisany w kilku pamięciach. To doskonały temat do dalszej analizy, bo takie ROM-y można zgrać programatorem i sprawdzić, co faktycznie się w nich znajduje. W przypadku takiego sprzętu szczególnie interesujące byłyby ciągi tekstowe, procedury inicjalizacji, wektory BIOS, mapowanie portów I/O i ewentualne odniesienia do innych kart zestawu IBM 3270 PC.

IBM 1503828 / Motorola SC81155P – najbardziej tajemniczy układ na karcie

Najbardziej tajemniczym elementem całej karty jest duży układ IBM 1503828 / Motorola SC81155P. To nie jest standardowy scalak, który można łatwo znaleźć w katalogu jako popularny kontroler. Wygląda raczej na specjalny układ produkowany dla IBM albo układ maskowany oznaczeniem IBM-owym. W praktyce może to być mikrokontroler, specjalizowany kontroler komunikacji albo custom logic zamknięty w jednej obudowie.

Na obudowie widać oznaczenia 1503828, XE, 8532C XM oraz SC81155P. Kod 8532 sugeruje produkcję w 32. tygodniu 1985 roku. To bardzo dobrze pasuje do pozostałych dat widocznych na karcie i do naklejki IBM z 1985 roku na EPROM-ie.

Właśnie takie układy sprawiają, że sprzęt IBM z tamtego okresu jest tak ciekawy i jednocześnie trudny do pełnego rozpracowania. Z jednej strony na karcie widzimy mnóstwo typowych elementów: układy 74LS, EPROM-y, SRAM, kontroler DMA, kontroler przerwań i timer. Z drugiej strony mamy jeden dedykowany układ, bez którego całość prawdopodobnie nie ma prawa działać.

Dokumentacji do takich elementów zwykle nie ma w normalnym obiegu, ponieważ były projektowane do konkretnego urządzenia lub zamawiane przez IBM pod konkretną funkcję. Dla kolekcjonera i osoby analizującej retro hardware jest to jednocześnie problem i największa frajda. Można zidentyfikować kartę, przeanalizować jej otoczenie, porównać ją z innymi egzemplarzami, ale pełne zrozumienie działania customowego układu może być bardzo trudne bez oryginalnej dokumentacji serwisowej albo głębokiej analizy sygnałów.

W praktyce ten układ jest jednym z najważniejszych identyfikatorów całej karty. Jeżeli na płytce znajduje się IBM 1503828 / SC81155P, to identyfikacja jako kontroler klawiatury IBM 3270 PC staje się bardzo mocna. To nie jest przypadkowy numer na przypadkowej karcie.

Układy Intela i logika TTL – mały komputer na karcie ISA

Patrząc na tę kartę z bliska, można odnieść wrażenie, że to nie tyle prosty kontroler, ile mały podsystem komputerowy osadzony na karcie ISA. Mamy tutaj EPROM-y z firmware, pamięć SRAM, układy obsługi przerwań, DMA i czasu, a do tego gęstą sieć logiki TTL.

Obecność Intel P8237AH oznacza, że karta korzysta z kontrolera DMA, czyli układu odpowiedzialnego za bezpośredni dostęp do pamięci. Intel P8259A odpowiada za przerwania, czyli sygnały informujące procesor o zdarzeniach wymagających obsługi. Intel P8254 pełni rolę programowalnego timera, który może odmierzać interwały czasowe, generować impulsy lub pomagać w synchronizacji pracy układu. Wszystkie te elementy są dobrze znane z architektury PC, ale tutaj występują na specjalistycznej karcie, co pokazuje, że IBM zbudował do obsługi tego środowiska dość autonomiczny moduł.

Do tego dochodzą liczne układy serii 74LS, czyli klasyczna logika TTL. To one realizują dekodowanie adresów, sterowanie sygnałami, bramkowanie, synchronizację i wiele funkcji pomocniczych. W epoce przed wysoką integracją właśnie tak wyglądały zaawansowane karty rozszerzeń. Zamiast jednego dużego chipsetu dostajemy kilkadziesiąt układów, z których każdy robi konkretną rzecz.

Dzisiaj może to wyglądać jak elektroniczny gąszcz, ale dla osób lubiących retro sprzęt jest w tym dużo uroku. Taka karta jest czytelna wizualnie. Widać, że każda sekcja płytki ma swoją funkcję. Można śledzić przebieg sygnałów, sprawdzać oznaczenia, daty produkcji układów i próbować odtworzyć logikę działania urządzenia. To zupełnie inny kontakt ze sprzętem niż w przypadku współczesnych płyt, gdzie większość funkcji jest schowana w kilku bardzo zintegrowanych układach.

Do czego służyła ta karta w praktyce?

W praktyce IBM 3270 PC Keyboard Controller służył do obsługi specjalnej klawiatury IBM 3270 w komputerze IBM 3270 PC / IBM 5271. Nie była to karta przeznaczona do zwykłego użytkownika domowego. Był to element systemu dla środowisk biurowych i korporacyjnych, które korzystały z mainframe.

Użytkownik takiego komputera mógł pracować lokalnie jak na pececie, ale jednocześnie korzystać z aplikacji hostowych dostępnych przez środowisko terminalowe 3270. Klawiatura musiała obsługiwać funkcje znane z terminali, a komputer musiał poprawnie interpretować jej zachowanie. Stąd potrzeba zastosowania osobnego kontrolera.

To jest bardzo ważne, bo łatwo byłoby uznać tę kartę za dziwny, przerośnięty adapter klawiatury. Tymczasem ona była częścią większej koncepcji. IBM 3270 PC miał być pomostem pomiędzy nową epoką komputerów osobistych a starszym, nadal bardzo silnym światem systemów centralnych. Kontroler klawiatury był jednym z tych elementów, które umożliwiały zachowanie zgodności z istniejącym sposobem pracy.

Dla mnie to jest najciekawszy aspekt tej karty. Ona pokazuje moment przejściowy w historii informatyki. PC już był ważny, ale jeszcze nie zastąpił wszystkiego. Mainframe nadal był centrum wielu firm, a terminal 3270 nadal był naturalnym narzędziem pracy. IBM musiał więc stworzyć rozwiązanie, które nie zrywało z przeszłością, tylko próbowało ją połączyć z nowym kierunkiem rozwoju.

Czy można użyć tej karty w zwykłym pececie?

Teoretycznie karta ma złącze ISA, więc fizycznie można ją włożyć do komputera z odpowiednim slotem. Praktycznie jednak nie jest to sprzęt, który ma sens jako zwykła karta użytkowa. To nie jest karta graficzna, kontroler dysku, karta dźwiękowa ani standardowy port COM/LPT. Jej działanie było związane z konkretnym ekosystemem IBM 3270 PC.

Do sensownego uruchomienia potrzebna byłaby odpowiednia klawiatura terminalowa, właściwa konfiguracja komputera, być może pozostałe karty zestawu 3270 oraz odpowiednie oprogramowanie lub firmware. Sama karta włożona do zwykłego PC XT może nie dać żadnego praktycznego efektu. Może być widoczna na określonych portach I/O, może reagować na pewne adresy, ale bez reszty zestawu trudno oczekiwać normalnego działania.

Nie zmienia to faktu, że jako obiekt kolekcjonerski i badawczy jest bardzo ciekawa. Właśnie takie karty często są bardziej interesujące niż popularne adaptery, bo prowadzą do mniej znanych obszarów historii komputerów osobistych. To nie jest kolejna karta multi I/O z lat 90., tylko specjalistyczny element sprzętu IBM z czasów, gdy pecet dopiero zaczynał wchodzić do poważnych zastosowań firmowych.

Dlaczego ta karta jest tak ciekawa dla miłośnika retro PC?

W świecie retro komputerów najczęściej emocje budzą procesory, karty graficzne, kontrolery dysków, stare płyty główne, dźwiękówki i akceleratory 3D. To zrozumiałe, bo są bezpośrednio związane z wydajnością, grami, systemami operacyjnymi i klasycznym doświadczeniem użytkownika PC. Jednak takie karty jak IBM 3270 PC Keyboard Controller pokazują inną, często pomijaną stronę historii.

To historia komputerów biurowych, terminali, dużych systemów IBM i korporacyjnej infrastruktury IT. To świat, w którym komputer osobisty nie był jeszcze samotną wyspą, tylko elementem większego środowiska. Właśnie dlatego ta karta jest taka ciekawa. Prowadzi nas poza typowe skojarzenia z pecetem i pokazuje, że standard ISA był używany nie tylko do prostych kart rozszerzeń, ale także do budowy bardzo specjalistycznych podsystemów.

Podoba mi się też to, że ta karta jest mocno czytelna jako obiekt techniczny. Na płytce widać daty produkcji układów, oznaczenia producentów, numery IBM, EPROM-y, RAM i całą logikę pomocniczą. Można ją analizować kawałek po kawałku. Każdy większy scalak coś mówi. Każde oznaczenie może być tropem. To jest dokładnie ten typ sprzętu, który zachęca do dłubania, szukania i dokumentowania.

Jest w tym też pewien klimat odkrywania. Kupujesz starą kartę ISA, która na początku jest anonimowa, a po chwili okazuje się, że masz przed sobą element komputera łączącego świat PC XT z mainframe. To jest właśnie magia retro hardware. Nie chodzi tylko o samo posiadanie starej elektroniki. Chodzi o odtworzenie kontekstu, zrozumienie przeznaczenia i zobaczenie, jak dana rzecz pasowała do większej historii komputerów.

IBM 3270 PC jako ślad przejściowej epoki

Ta karta dobrze pokazuje moment, w którym informatyka biznesowa znajdowała się na zakręcie. Z jednej strony istniał już komputer osobisty, który dawał użytkownikowi lokalną moc obliczeniową i większą niezależność. Z drugiej strony firmy nadal były mocno związane z systemami centralnymi, terminalami i aplikacjami hostowymi. IBM 3270 PC próbował pogodzić te dwa światy.

Dzisiaj patrzymy na to z perspektywy wielu dekad i wiemy, że komputer osobisty stał się standardem. Ale wtedy nie było to jeszcze tak oczywiste. Duże organizacje nie mogły po prostu wyrzucić całej infrastruktury mainframe i przejść na PC z dnia na dzień. Potrzebowały rozwiązań hybrydowych. IBM 3270 PC był właśnie takim rozwiązaniem: komputerem osobistym, który nadal rozumiał świat terminali 3270.

Kontroler klawiatury był drobnym, ale bardzo ważnym elementem tej układanki. Bez odpowiedniej obsługi klawiatury trudno byłoby zachować ergonomię i zgodność pracy znaną użytkownikom terminali. Dlatego IBM zbudował dedykowany adapter, który z dzisiejszej perspektywy wygląda jak bardzo rozbudowana karta do pozornie prostej funkcji.

I to jest dla mnie najciekawsze. IBM 3270 PC Keyboard Controller nie jest tylko kartą klawiatury. To fizyczny ślad po epoce, w której pecet dopiero uczył się współpracować z wielkim światem korporacyjnych systemów IBM. Jedna karta ISA, a za nią cała historia przejścia od terminali do komputerów osobistych.

Na podstawie widocznych oznaczeń i układu elementów karta ze zdjęcia to najprawdopodobniej IBM 3270 PC Keyboard Controller, czyli specjalny kontroler klawiatury dla komputera IBM 3270 PC / IBM 5271. Najmocniejsze dowody to obecność układu IBM 1503828 / Motorola SC81155P, EPROM z naklejką 2683785 / B IBM 1985, charakterystyczny układ dwóch złączy na śledziu, trzy pamięci EPROM UV, pamięć SRAM Toshiba TMM2016AP-10, duża liczba układów TTL oraz obecność układów Intela takich jak P8237AH, P8259A i P8254. Nie jest to zwykła karta I/O ani standardowy kontroler klawiatury PC. To element specjalistycznego środowiska IBM, które łączyło komputer osobisty z terminalami 3270 i systemami mainframe. Jako karta użytkowa w zwykłym pececie raczej nie ma dziś praktycznego zastosowania, ale jako obiekt kolekcjonerski, badawczy i dokumentacyjny jest bardzo ciekawa. To świetny przykład sprzętu, który na pierwszy rzut oka wygląda jak kolejna anonimowa karta ISA, a po dokładniejszej analizie okazuje się fragmentem znacznie większej historii komputerów osobistych, terminali i korporacyjnego IT.


mgr Bartłomiej_Speth

Absolwent wydziału Fizyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu na kierunku Fizyka z informatyką. Miłośnik komputerów, sprzętu komputerowego oraz otwartego oprogramowania. Specjalizuje się w budowie, naprawach, modyfikacjach laptopów jak i jednostek stacjonarnych. Zapalony PC'towiec od momentu, w którym otrzymał swój pierwszy komputer z procesorem 80286.

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Symbol zastępczy awatara

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *